CZY ZAJĘCIA TYLKO DLA DOROSŁYCH TO DYSKRYMINACJA?
Hotele „tylko dla dorosłych” budzą bardzo duże emocje. Jedni mówią, że właściciel ma pełne prawo decydować, kogo chce u siebie gościć. Inni, że to dyskryminacja rodzin i dzieci.
A jak jest z zajęciami fitness albo tanecznymi? Można zastrzec, że są tylko dla dorosłych?
Oczywiście, że można, a czasem, to nawet trzeba.
Jesteś przedsiębiorcą, masz pełną swobodę kształtowania swojej oferty i jej grupy docelowej.
Jesteś profesjonalistą, wiesz, że są ćwiczenia, które przeznaczone są tylko dla dorosłych.
Chcesz być na bieżąco z ciekawostkami prawnymi dotyczącymi Twojego biznesu?
Obserwuj nasz profil!
No waśnie, czy zajęcia „tylko dla dorosłych”, to dyskryminacja dzieci?
Definicji dyskryminacji jest co najmniej kilka, ale zasadniczo chodzi w nich o to, że dyskryminacja, to nierówne traktowanie „kogoś” poprzez ograniczanie mu dostępu do pewnych dóbr lub przywilejów, bazując jedynie na uprzedzeniach, stereotypach i irracjonalnych poglądach oraz przesądach na temat tego „kogoś”.
Czy więc stworzenie zajęć lub całej szkoły / studio przeznaczonych „tylko dla dorosłych”, to dyskryminacja?
Zastanówmy się…
przecież zajęcia „tylko dla dorosłych” tworzy się z określonych powodów, np.:
tematyka zajęć jest nieodpowiednia dla dzieci, np. zajęcia „high heels sexy dance”,
ćwiczenia wykonywane podczas zajęć są nieodpowiednie dla młodego, jeszcze kształtującego się organizmu,
tempo zajęć, ilość kroków, konieczność skoordynowania wielu ruchów, to po prostu za dużo dla młodego człowieka, który powinien mieć więcej czasu na przyswojenie materiału i, który dopiero zaczyna ogarniać swoje ciało,
instruktor, który prowadzi zajęcia nie ma przygotowania do pracy z dziećmi.
To oczywiście tylko kilka przykładów uzasadniających, że dane zajęcia lub całe studio możesz dedykować wyłącznie dorosłym i nikt nie powinien posądzać Cię o dyskryminację dzieci. Masz bowiem racjonalne, a w niektórych wypadkach wręcz naukowe i metodologiczne podstawy do tego!
A jeśli byśmy odwrócili sytuację – czy dorośli poczuliby się dyskryminowani za to, że nie mogą uczestniczyć w zajęciach np. dla przedszkolaków?
No chyba nie.
W tę stronę jest pełna akceptacja, że tak jest.